Piękno bez iluzji | vol.2 | Magdalena Kierwińska

Gdyby mogła Pani wpłynąć na świadomość kobiet w zakresie pielęgnacji, na jaką jedną, najważniejszą kwestię zwróciłaby Pani ich uwagę?

Gdybym mogła zwrócić kobietom uwagę na jedną, naprawdę najważniejszą rzecz w kontekście pielęgnacji, powiedziałabym: systematyczność. Od najmłodszych lat.

Bardzo często spotykam się z tym, że młode dziewczyny, mając 18–20 lat i naturalnie ładną skórę, w ogóle o nią nie dbają. Sięgają po przypadkowe kosmetyki, bo „na razie wystarczają” lub stawiają głównie na makijaż, a nie na pielęgnację właśnie. Skóra jeszcze nie protestuje, więc wydaje się, że wszystko jest w porządku, ale proces starzenia i osłabiania jej kondycji zaczyna się dużo wcześniej, niż zauważamy go już w lustrze.

Moment przebudzenia pojawia się dopiero około czterdziestki, kiedy trzeba już nie tylko pielęgnować, ale i naprawiać, regenerować, odwracać skutki wieloletnich zaniedbań. Wtedy bardzo często pojawia się konieczność sięgania po kosztowne, intensywne zabiegi: lasery, urządzenia, medycynę estetyczną.

👉A przecież wiele z tego można byłoby odłożyć w czasie.

Oczywiście, medycyna estetyczna ma swoje miejsce w świecie Beauty i potrafi zrobić wiele dobrego, ale uważam, że najpiękniej jest wtedy, gdy możemy z niej korzystać z wyboru, a nie z konieczności. Jak najpóźniej, jako delikatne wsparcie, a nie jedyne już rozwiązanie.

Jeśli dbamy o skórę regularnie od młodych lat: świadomie, spokojnie, konsekwentnie, to procesy starzenia naprawdę można mocno spowolnić. Tak jak uczymy się dbać o zdrowie, tak samo powinnyśmy uczyć się dbać o skórę.

Niestety, przez lata kobiety stawiały wszystko inne przed sobą: rodzinę, dom, dzieci, obowiązki. Często dostępne środki finansowe były przeznaczane na „ważniejsze rzeczy”, własne potrzeby zostawiając zwykle na końcu listy. Moje pokolenie nikt nie uczył pielęgnacji, a ja sama przez lata używałam kremu mojej mamy, zupełnie nieodpowiedniego dla mojej skóry. Dziś, po latach doświadczeń, zdobywania wiedzy wiem już oczywiście, że przez długi czas po prostu sobie szkodziłam.

Czy w dzisiejszym świecie profesjonalistka branży Beauty musi być bardziej terapeutką skóry czy może edukatorką w zakresie świadomej pielęgnacji?

Uważam, że dziś tych ról już nie można rozdzielać.

Możemy wykonać najbardziej zaawansowany zabieg, pracować na najnowocześniejszych technologiach i świetnych preparatach, ale jeśli klientka nie rozumie potrzeb swojej skóry i nie potrafi o nią dbać na co dzień, efekty będą krótkotrwałe.

Z drugiej strony sama edukacja bez realnej, specjalistycznej terapii też nie wystarczy przy tak masywnych problemach jak trądzik, przebarwienia, nadwrażliwość czy zaawansowane oznaki starzenia.

Dlatego w mojej pracy te dwie role są nierozerwalne: terapia daje impuls do zmiany, a edukacja sprawia, że ta zmiana zostaje z klientką na dłużej.

To właśnie połączenie wiedzy, praktyki i świadomych wyborów pielęgnacyjnych buduje prawdziwe, stabilne efekty, a nie jednorazowe „wow”.